Piotr i Paweł

Apostolstwo internetowe
Subscribe

Narodzenie Jezusa wg św. Łukasza

grudzień 20, 2009 Autor: Paweł Kategoria: Paweł

Powoli kończy się adwent i wchodzimy w czas Bożego Narodzenia. 24 grudnia zgodnie z polskim zwyczajem spotkamy się w gronie najbliższej rodziny przy wigilijnym stole. Wigilia (łac. vigiliare - czuwanie) jest rozpoczęciem obchodów świątecznych wieczorem dnia poprzedniego, a termin łaciński dobrze oddaje charakter tego spotkania - oczekiwać będziemy narodzenia Zbawiciela Świata. Wspólnie podzielimy się opłatkiem, złożymy sobie życzenia i będziemy czuwać aż do północy kiedy wybierzemy się do świątyni aby wziąć udział w pasterce. Piękną tradycją kultywowaną w wielu polskich domach jest rozpoczęcie uczty wigilijnej nie od prezentów, ale od odczytania fragmentu z ewangelii wg św. Łukasza, dotyczącej narodzin Jezusa. W tej “prezentowej” atmosferze i wigilijnym zabieganiu niestety nie zawsze jest czas, aby zastanowić się nad tym co te słowa nam objawiają. Myślę, że warto chwilę się nad nimi zatrzymać, gdyż mimo lakoniczności tekstu św. Łukasz rysuje nam obraz z historyczną precyzją i bogactwem treści. Trudno byłoby, wydobyć całą głębię znaczeń w moim krótkim tekście, więc chciałbym tylko zwrócić uwagę na kilka aspektów wyłaniających się z tego czytania.

Bóg-człowiek wkracza w historię ludzkości

Dziwnym wydaje się sposób w jaki ewangelista rozpoczyna swoje opowiadanie:

“W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz.” [Łk 2, 1-2]

Zamiast rozpocząć od wychwalania Boga, który zstępuje na Ziemię, aby zbawić ludzkość od grzechu, autor skupia się na umieszczaniu zbawiciela w kontekście historycznym. Bóg przychodzi do człowieka w “czasie”, w ludzkiej postaci, w ludzkich realiach i wkracza w ludzką historię. Izrael jest okupowany przez Rzymian, bogobojni Żydzi oczekują zbawiciela jako wielkiego ziemskiego króla, liczą na wyzwolenie polityczne, na wielkiego przywódcę, a tu św. Łukasz mówi nam, że jest to za panowania Cezara Augusta, w tym miejscu nawet nie zająknął się o Żydowskiej rodzinie królewskiej. Jak to? To Mesjasz nie miał być królem?

Poszukiwanie woli Bożej w naszym życiu

“Wybierali się więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta. Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna.” [Łk 2, 3-5]

W związku z dużą migracją ludności spis odbywał się nie w miejscu zamieszkania, ale w miejscu pochodzenia rodu. Józef pochodził z rodu Dawida, a miastem pochodzenia jego rodu było Betlejem. Obowiązek zapisania się leżał w rękach mężczyzn, tak więc tylko Józef zobowiązany był w imieniu swojej rodziny wybrać się do swojego miasta, aby go wypełnić. W tym kontekście zadziwiające jest, że podróżuje z nim Maryja będąca w ostatnim miesiącu ciąży.  Nazaret od Betlejem Judzkiego dzieli ok. 150 km. Co ich skłoniło do podróży? Maryja i Józef jako pobożni Żydzi, po zwiastowaniu zapewne dokładnie poszukiwali wzmianek o Mesjaszu w pismach. Należy pamiętać, że Maryja 5 pierwszych miesięcy ciąży spędziła w domu kapłana Zachariasza posługując Elżbiecie przed porodem Jana. Miała w związku z tym okazję dobrze wszystko przemyśleć. Zapewne wszyscy rozważali Pisma i napełnieni Duchem Świętym starali się odnosić mesjańskie proroctwa do swojej sytuacji. Spis ludności i podróż Józefa do Betlejem, mogli więc uznać za znak Boży i wypełnienie proroctwa Micheasza:

“A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich! Z ciebie mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności.” [Mi 5, 1]

Ludzkie oczekiwania

Być może z tego powodu Maryja podjęła trud podróży i tym większe musiało być jej zdziwienie, gdy Bóg po raz kolejny wystawił Świętą Rodzinę na próbę. Ewangelista opisuje to bardzo lakonicznie:

“Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie.” [Łk 2, 6-7]

Może oczekiwała, że jeśli podejmie trud podróży wypełniając w jej mniemaniu wolę samego Boga, czeka na nią nagroda i Mesjasz narodzi się w godnych warunkach. Może oczekiwała cudu, może myślała, że kapłani czy zebrani w Betlejem Żydzi rozpoznają w niej Matkę Mesjasza. Nic takiego się nie stało, było gorzej niż mogła sobie wyobrażać, nie było dla nich nawet miejsca w gospodzie. Pan Wszechświata ma narodzić się w stajni? Na sianie? To dopiero lekcja pokory. Dla Boga nie ma nic niemożliwego, mógł narodzić się w najlepszym z pałaców, wśród złota i zbytków, ale czy w tym bogatym według ludzkich wyobrażeń otoczeniu przybyłoby mu boskości? Najlepsze ludzkie pałace i bogactwa są przecież w oczach Boga niczym, to nie bogactwo i radosna egzystencja na tym świecie są misją Jezusa. On przychodzi zbawiać nie od ucisku zewnętrznego i politycznego jak oczekiwali Żydzi, albo od trudów życia jak oczekują współcześni ludzie. On narodził się po to aby uzdrowić nasze dusze i pogodzić nas z Bogiem. Nie potrzeba mu do tego pałacu, bo to przysłaniałoby jego misję. On nie przychodzi tylko do władców i bogaczy, ale do każdego człowieka z osobna. Przemienia nasze życie, ale nie tak jak nam się wydaje, przez ułatwienie i rozwiązanie ludzkich trudności, ale poprzez zmianę perspektywy wewnętrznej, każdego z nas.

Boża perspektywa

Tu przypomina mi się odwieczny spór dotyczący wyższości świąt Wielkanocnych nad świętami Bożego Narodzenia. Bóg słowami ewangelisty sam wskazuje nam perspektywę: Jezus przyszedł na świat po to aby dokonać zbawienia od grzechu i to jest cel jego misji, wszystko co może fałszować rozumienie tego celu należy usunąć. Tak robi podczas swojego narodzenia w ludzkiej postaci, usuwa wszystko co mogło odwracać uwagę od istoty tego wielkiego wydarzenia, odziera człowieka (Świętą Rodzinę) z wszystkiego co mogło do niego należeć i stawia go w sytuacji kiedy jest sam na sam z Tajemnicą i Wszechmocą - twarzą w twarz z Bogiem.

Na koniec chciałbym w imieniu moim i Piotra złożyć wszystkim czytelnikom naszego bloga najlepsze życzenia Bożego błogosławieństwa - wiary, nadziei i miłości - aby te Święta były wyjątkowe, aby Bóg-człowiek dokonał w Waszych sercach swojego dzieła i wspierał Was w trudach życia i otwierał perspektywę zbawienia. Wszystkim niewierzącym ludziom dobrej woli natomiast życzymy woli poszukiwania wartości i prawdziwej miłości w codziennych trudach, niech Wasza chęć zmiany tego świata w lepsze miejsce zaprowadzi do odkrywania tego co istotne w Was samych.

6 Odpowiedzi to “Narodzenie Jezusa wg św. Łukasza”


  1. Alba pisze:

    A może ta “nietypowa” podróż Maryi to także wyraz tego, że Święta Rodzina była, jak byśmy dziś powiedzieli, “rodziną partnerską”?:) Może Józef po prostu nie chciał zostawić Jej samej tuż przed porodem?

  2. Piotr pisze:

    Wyraźnie napisano “z poślubioną sobie Maryją”. Co miałoby więc znaczyć “rodzina partnerska”?
    Wszak wówczas “już nie są dwoje, lecz jedno ciało” [Mt 19,6].

    Chciałbym zwrócić uwagę na pewną ciekawostkę związaną z wiekiem św. Józefa. Biblia nie precyzuje ile miał lat, ale natknąłem się na ciekawą interpretację, jakoby miał mniej niż 20. Niestety trudno to sprawdzić.
    Polecam szczególnie w czwartym akapicie:
    http://wiadomosci.onet.pl/1459105,240,1,mysle_o_jozefie,kioskart.html

    • Paweł pisze:

      Nie potrafię teraz podać źródła, ale gdzieś czytałem, że w kulturze semickiej w tamtym okresie dziewczynki (kobiety) ślubowały już w wieku lat około 13, więc może to potwierdzać, młody wiek Józefa. Ciekawy jest w związku z tym słynny “Józef stary” zamiast “święty” w kolędzie “Dzisiaj w Betlejem” :)
      Jeśli dobrze zrozumiałem to Alba miała na myśli partnerstwo w znaczeniu troski i potrzeby bycia przy małżonce podczas porodu. Może to być również jakiś trop. Generalnie to jednak trochę spekulujemy:) Pozdrawiam

  3. K. pisze:

    A sprawdzaliście w googlach? ;)
    Po wpisaniu hasła: “ile lat miała Maryja gdy urodziła Jezusa” pojawia się 118.000 odpowiedzi… i każda jest inna :D
    Miałam kiedyś obrazek z przepiękną kobietą. To była Maryja. Podpis mówił, że miała 17 lat, gdy wyszła za Józefa i była najpiękniejszą kobietą, która kiedykolwiek żyła na ziemi.

    • K. pisze:

      Jeszcze z ciekawostek :) :
      “- Jako młoda dziewczyna była piękna. Miała około 150 cm wzrostu. Ważyła 45 kg. Miała duże ciemne oczy, jak większość Semitek i oliwkową cerę - twierdzi ksiądz Gariele Nannini, szef watykańskiej telewizji Tele Pace.”

      “Na jej męża wybrali Józefa, znacznie starszego od niej - niektóre źródła mówią, że miał ok. 50 lat - cieślę.”

      “Jezus urodził się około 4 r. przed Chr. (!), a ona sama, zgodnie z tymi źródłami, wyszła za mąż zgodnie z ówczesnym zwyczajem, mając około czternastu lat, to musiała urodzić się w 18 lub 20 r. przed Chr.”

      • Paweł pisze:

        Tak jak pisałem wcześniej, to są czyste spekulacje i szukanie po googlach właśnie to potwierdza :) Nie ma na to, żadnych historycznych dowodów :)



Skomentuj


Proudly using Dynamic Headers by Nicasio Design