Kościół jak rodzina - ekskomunika wyrazem troski cz. II
Próba zrozumienia, czym jest ekskomunika wymaga wyraźnego podkreślenia, że rozważać ją należy w określonym kontekście, który zarysowałem w poprzednim moim wpisie. Kościół kieruje się podobnymi zasadami, jakie panują w każdej zdrowej rodzinie. Jest w niej także miejsce na elementy dyscyplinujące. Od pokuty aż do ekskomuniki.
Warto pewne kwestie wyjaśnić, nawet pozornie banalne, gdyż zdarzają się pomyłki. Dla przykładu – rozważa się czy ktoś ekskomunice podlega, podczas gdy nie jest on w ogóle członkiem Kościoła. Jako że ekskomunika jest karą kościelną, to dotyczy Kościoła oraz jego członków. To tak jakby rozważać czy dać szlaban komuś, kto u nas w domu w ogóle nie mieszka.
Aborcja – mocą samego prawa
Dla zobrazowania problemu niewiedzy w zakresie ekskomuniki przedstawię sprawę, która raz po raz przewija się przez polskie i światowe media. Tak się składa, że najczęściej o ekskomunice mówi się w kontekście aborcji. Wyjaśnijmy więc najpierw trzy kwestie: (1) zgodnie z Kodeksem Prawa Kanonicznego [Kan. 1398] za spowodowanie przerwania ciąży podlega się ekskomunice wiążącej mocą samego prawa (excommunicatio latae sententiae – w przeciwieństwie do ogłaszanej przez biskupa excomunicatio ferendae sententiae) (2) co oznacza, że nie trzeba jej ogłaszać, ale następuje automatycznie wraz z popełnieniem czynu; (3) dodatkowo tej samej karze podlegają ci, dzięki którym możliwe było wykonanie danego czynu [Kan. 1329].
W praktyce zrozumienie powyższego jest niezwykle trudne. Dla przykładu przypomnę sprawę sprzed ok. pół roku… 9-latka z Brazylii zaszła w bliźniaczą ciążę ze swoim ojczymem. Ostatecznie ciążę usunięto, więc zgodnie z przytoczonymi powyżej przepisami osoby, dzięki którym stało się to możliwe podlegają ekskomunice mocą samego prawa. Mimo to Gazeta Wyborcza przedstawia, że to arcybiskup obłoży kogoś ekskomuniką [LINK]; TVN24 pisze natomiast, że „Kościół ogłosił ekskomunikę” [LINK] i niestety nawet KAI oraz Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi pisze, że to arcybiskup „ekskomunikował” [LINK]. W relacji TVN24 jest dodatkowy smaczek: „wbrew wcześniejszym doniesieniom – obejmuje ona (ekskomunika – przypis mój) tylko dorosłych, a nie samą dziewczynkę”, co stanowi o ogromnej ignorancji, gdyż zgodnie z Kan. 1323 żadnej karze nie podlega osoba, która nie ukończyła 16 lat. Ciekawe były więc te „wcześniejsze doniesienia”
Czym jest, a czym nie jest
Powyższy przykład obrazuje jak złożonym problemem jest kara ekskomuniki. Choćby do przedstawionego przykładu nasuwają się liczne pytania i wątpliwości – o krzywdę tej małej dziewczynki, o trudną decyzję, sytuację rodzinną. Do tego kwestie prawne, wiek, poczytalność, chęć, współudział. Wszystkie te trudne sytuacje mają swoje odpowiednie miejsce, dlatego warto powracać do porównania z rodziną [poprzedni wpis] i wyraźnie powiedzieć czym jest i czym nie jest ekskomunika.
Przede wszystkim kara nie jest „wyrzuceniem z Kościoła”. Wyraźnie podkreśla to Jacek Salij OP pisząc, że „takiej kary Kościół nie ośmiela się stosować nigdy” [LINK]. Kara kościelna ma zawsze na celu dobro człowieka i ostateczne jego pozyskanie dla Boga – „wydajcie takiego na zatracenie ciała, lecz ku ratunkowi jego ducha w dzień Pana Jezusa” [1Kor 5, 5]. Ekskomunika jest więc karą poprawczą i jest nakładana w szczególnie ciężkich przewinieniach by zapobiec zgorszeniu. Ma jednak zawsze na celu pozyskanie człowieka dla Boga poprzez silny bodziec nakłaniający do opamiętania.
Kara jest więc surowa, ale nie ostateczna. Na czym więc polega w szczególności? Zabrania się ekskomunikowanemu „udziału posługiwania w sprawowaniu Ofiary eucharystycznej” [Kan. 1331 par 1], czyli wyklucza z udziału w sakramentach oraz jakichkolwiek funkcjach w Kościele. To jest dokładnie to, co w poprzednim wpisie określone jako niechęć „zasiadania przy jednym stole”. Najważniejsze i najbardziej symboliczne odrzucenie i sprzeciw wobec zachowań niegodnych. Co więcej, jest to materia tak istotna, że powinna być również publicznie egzekwowana, nawet jeśli konieczne byłoby przerwanie liturgii [Kan. 1331 par 2]. Pokazuje to, z jaką wagą powinno podchodzić się do kwestii ekskomuniki.
Za co?
Warto w takim razie wiedzieć za co jeszcze (oprócz omawianej aborcji) możemy zostać ekskomunikowani. Zanim opiszę te sytuacje chciałbym podkreślić, że mając świadomość olbrzymiej wagi kar kościelnych, wymaga się równie wielkiej rozwagi w ich ustanawianiu. Odpowiednie przepisy mówią wprost, by kary „ustanawiać, o ile są rzeczywiście konieczne do lepszego zachowania dyscypliny kościelnej” [Kan. 1317] oraz narzuca się rygor, by nie „grozić karami wiążącymi mocą samego prawa, jak tylko za jakieś poszczególne przestępstwa umyślne, które mogą wywołać poważniejsze zgorszenie”, a ponadto „zwłaszcza ekskomuniki nie powinien (ustawodawca – przypis mój) ustanawiać, jak tylko z największym umiarem i jedynie za najcięższe przestępstwa” [Kan. 1318]. Dodatkowo kara powinna być nałożona „tylko po dojrzałym rozważeniu sprawy” [Kan. 1319 par 2].
Mając świadomość dużej wagi i odpowiedzialności w związku z nakładaniem ekskomuniki, można zapoznać się z tymi sytuacjami, kiedy ekskomunika obejmuje mocą samego prawa. Są to następujące sytuacje: (1) odstępstwo od wiary, herezja [Kan. 1364]; (2) porzucenie, zabranie lub przechowanie w celu świętokradczym postaci konsekrowanych [Kan. 1367]; (3) stosowanie przymusu fizycznego względem papieża [Kan. 1370] – przy tym za podobne czyny względem innych duchownych stosuje się łagodniejsze kary; (4) udzielenie rozgrzeszenia wspólnikowi grzechu nieczystości powoduje nie tylko to, że spowiedź jest nieważna [Kan. 977], ale sprowadza również na kapłana ekskomunikę [Kan. 1378]; (5) jeśli biskup konsekruje kogoś na biskupa bez zgody papieża, to obu obejmuje ekskomunika [Kan. 1382], co słusznie nam się może kojarzyć ze sprawą Lefebrystów; (6) najsurowsza kara obejmuje także spowiednika, który bezpośrednio narusza tajemnicę spowiedzi [Kan. 1388].
Kościół jak rodzina
Tak jak w rodzinie, także te najsurowsze kary nie są ostateczne. Warto pamiętać, że w obu wspólnotach można liczyć na wsparcie i zrozumienie, choć trzeba podkreślić, że czasem nie jest łatwo uzyskać przebaczenie. Dbajmy więc o dobre i uporządkowane relacje wewnątrz naszych wspólnot. Wszak rodzinę ma się tylko jedną… Kościół też…


Hm, jak tak się przyglądam tym sytuacjom, za które należy się ekskomunika “mocą samego prawa”, to zaczynam się zastanawiać, czy i ja się już kiedyś nie załapałem. To z kolei zmusza do refleksji nad sensem takiego automatycznego prawa. Mniemam, że i do prawa kościelnego stosuje się formułę prawa rzymskiego ignorantia iuris nocet, a zatem, co z osobami, na które ekskomunikę automatycznie nałożono, a one nie zdają sobie z tego sprawy?
Poza tym potrzebna jest chyba dyskusja nad samą ideą ekskomuniki i racją jej istnienia w dzisiejszym świecie. Incydent brazylijski pokazał, że kara spadła na osoby, które w gruncie rzeczy postąpiły etycznie. W końcu ciąża dziewięciolatki to zagrożenie dla jej zdrowia i życia. To nie był egoistyczny kaprys młodej kobiety, która od niańczenia bachora woli imprezowanie, więc sobie zrobi skrobankę. Ale niestety, automatyzm ekskomuniki nie przewiduje okoliczności łagodzących.
Szkoda też, że w tekście nie padło choć kilka zdań o historii ekskomuniki, bo to dopiero ciekawe zagadnienie. Wszak wraz interdyktem były to ulubione bronie masowego, politycznego rażenia wielu papieży…
Ps. Błąd w zdaniu: “żadnej KARZE nie podlega osoba, która nie ukończyła 16 lat”
Nie przesadzajmy… Z całym szacunkiem dla Twojej prywatności, ale niewiele masz tu szans na ekskomunikę mocą samego prawa… Chyba, że podkradasz eucharystię i bezcześcisz ją, to wtedy się pogniewamy. Zwróć uwagę, że wiele dotyczy księży…
Osobiście sądzę, że tego rodzaju kara to dobre rozwiązanie. Chodzi o to, by podkreślić niezwykłą wagę danego czynu. Wierni nie powinni pozostawać w niepewności. Jeśli ktoś popełnia czyn jawnie niegodny, to odezwa musi być krótka i konkretna, by nie siać zgorszenia i wątpliwości wśród wiernych.
Należy przy tym pamiętać, że ekskomunika nie jest jakimś ostatecznym wyrokiem. Jest to szczególne wydarzenie, który musi być szczególnie traktowane. Jednocześnie jednak może zostać darowane przy spowiedzi (tylko niektóre są zastrzeżone dla Stolicy Apostolskiej).
P.S. Nie wiem jak ten błąd mógł się wkraść… Przepraszam.