Sakramentalne TAK!
Rozpocznę od pewnej ciekawostki, na którą być może niektórzy zwrócili już uwagę. Kiedy mówi się o zawarciu małżeństwa często używa się określenia „powiedzieć sakramentalne TAK”. Co ciekawe, mówi się tak również w odniesieniu do małżeństw zawartych wyłącznie przed kierownikiem Urzędu Stanu Cywilnego, a przecież nie jest to już sakramentalne. Moim zdaniem bardziej pasuje wówczas określenie „powiedzieć formalne TAK”. Czym więc jest sakrament małżeństwa i dlaczego jest tak istotny?
Pierwszy cud
Pierwsze wydarzenie, które podkreśla wyjątkowy charakter małżeństwa to jednocześnie pierwszy cud jakiego Jezus dokonał na ziemi. Chodzi oczywiście o przemianę wody w wino w Kanie Galilejskiej podczas wesela [J 2, 1-11]. Warto zwrócić uwagę, że Jezus ujawnił swoją boską moc w kontekście zawartego małżeństwa i co więcej był to dopiero „początek znaków” (J 2, 11). Nie wdając się w szczegółową analizę, warto rozważyć sobie dlaczego było to wydarzenie na tyle istotne, że Jezus zechciał ukazać swoją boskość właśnie w takiej chwili? Jak duża jest waga tego ludzkiego zobowiązania? Zwłaszcza, że było to typowo materialne zaspokojenie potrzeb, ale jednak Bóg zdecydował się w ten właśnie sposób błogosławić nowożeńcom…
Czy małżeństwo coś zmienia?
Dziś zapewne nie ma tak spektakularnych przemian i cudów małżeńskich, ale od dawna zastanawiało mnie, na ile to wydarzenie faktycznie zmienia człowieka. Kiedy rozmawiam z różnymi ludźmi (często niezwiązanymi z Kościołem) na temat małżeństwa, często słyszę, że „ślub nic nie zmienił w ich życiu – jest tak jak było przedtem”. Co więcej, dla niektórych jest to nawet argument, by takiego ślubu nie zawierać. Być może nawet mają rację i słusznie powątpiewają w istotność tego wydarzenia. Co jednak ciekawe odpowiedzi na ten temat są inne u osób faktycznie wierzących, którzy rozumieją na czym sakrament ten polega, byli do niego przygotowani i w pewnym sensie czerpią z niego owoce. Skąd więc ta różnica? Proszę wybaczyć osobisty charakter dalszej wypowiedzi, ale kiedy patrzę na obrączkę, którą sam noszę na palcu i myślę, że przez ten gest wraz z moją żoną zgodziliśmy się jednocześnie wyrzec części naszej wolności i odpowiedzialnie przyjąć ją od drugiej osoby, to nie wiem jak może to nie zmieniać człowieka. Dwoje małżonków wyrzeka się części siebie, by ofiarować ją sobie nawzajem. Rezygnuje się z części siebie, odrzuca myślenie w kategoriach „ja” na rzecz zatroskania o drugą osobę, poprzez nierozerwalny akt. Jest to w pewnym sensie zgoda na poniesienie dużej straty wewnętrznej ale jednocześnie gotowość i otwartość na zysk… No i chyba faktycznie trudno jest to porównać z tzw. „ślubem cywilnym”. Pamiętajmy, że wydarzenie w Kanie było czymś wielkim, spektakularnym – w sensie fizycznym i materialnym. Kiedy teraz Bóg udziela błogosławieństwa nowożeńcom, to również jest to coś wielkiego i spektakularnego, ale w sferze naszego ducha. Jest to pewne zobowiązanie, ale również powołanie do czynienia rzeczy nowych – jest jakby uzbrojeniem przed walką lub zaopatrzeniem przed wyprawą. Jedyne co, to należy się pofatygować i napełnić stągwie wodą, czyli przygotować się i pozwolić Mu działać, zmieniać.
Szafarz
Zgodnie z powyższym opisem, który pokazuje bardzo istotny charakter sakramentu, warto podkreślić jeszcze jedną rzecz, która w dalszym ciągu wielu ludzi bardzo dziwi. Proszę odpowiedzieć sobie na pytanie – kto komu udziela ślubu? Pamiętam jak również w mojej rodzinie niektórzy się dziwili, kiedy zapraszaliśmy ich na uroczystość, na której „udzielimy sobie sakramentu małżeństwa”. Tak – udzieliliśmy go sobie sami, gdyż szafarzami tego sakramentu są właśnie sami małżonkowie. Wprawdzie konieczna jest obecność kapłana oraz świadków, jednak to młodzi udzielają sobie ślubu poprzez wypowiedzenie słów przysięgi małżeńskiej w obliczu Boga i Kościoła. Uznanie, że to nowożeńcy są głównymi „aktorami” tej uroczystości wydaje się być zasadne mając na względzie, że przecież małżeństwo to nie tylko łaska i błogosławieństwo, ale też bardzo istotne zobowiązanie.
Odstępstwa
Jak wiadomo, małżeństwo jest sakramentem, którego (jeśli został ważnie zawarty) nie można unieważnić - jest on wiążący „aż do śmierci”. Wprawdzie mogą wystąpić przeszkody, które sprawią, że sakrament nie będzie zawarty w sposób ważny, co zostanie ogłoszone później, ale jeśli zawarcie małżeństwa odbyło się zgodnie z wymogami, to takie małżeństwo jest nierozerwalne. O pewnych trudnych kwestiach z tym związanych pisał już Paweł w tekście „Związani – niezwiązani”. Ponadto odstępstwa jakie w ramach tego sakramentu mogą nastąpić, wiążą się jedynie z formą jego sprawowania. Dla przykładu: w pewnych okolicznościach można zawrzeć ważny sakrament również bez obecności kapłana (lub diakona), ale w obecności świadków, np. gdy młodzi znajdują się w niebezpieczeństwie śmierci lub gdy kapłan jest nieosiągalny wiedząc, że stan ten trwał będzie przez miesiąc (Kan. 1116).
Czym jest małżeństwo?
Wiemy już, że małżeństwo jest ważnym wydarzeniem, które odmienia życie człowieka. Należy jednak pamiętać, że nie jest to przeżycie tylko mistyczne i duchowe. Jak pisał papież Paweł VI w encyklice Humanae Vitae, miłość małżeńska jest „na wskroś ludzka”, co oznacza, że jest „zarazem zmysłowa i duchowa”. Sednem życia dwoje ludzi, którzy zakładają rodzinę jest jedność pomiędzy tym co typowo ludzkie oraz boskie, „toteż nie chodzi tu tylko o zwykły impuls popędu lub uczuć, a przede wszystkim o akt wolnej woli, zmierzający do tego (…) ażeby małżonkowie stawali się niejako jednym sercem i jedną duszą”. Tym samym nie jest prawdą to, co mówią niektórzy jakoby Kościół przeciwny był cielesności, fizyczności czy zmysłowości. Wręcz przeciwnie, sfery ciała są bardzo istotnym elementem życia małżeńskiego – ważne jest tylko to, by pozostawały one w równowadze z elementami duchowymi. Tak jak człowiek stanowi harmonię ciała i ducha, tak małżonkowie mogą się uzupełniać i realizować w taki sposób, że „oboje będą jednym ciałem” [Mt 19,5]. Właśnie tej harmonii oraz odkrycia piękna wspólnego życia, chciałbym życzyć wszystkim małżonkom oraz tym, którzy się do małżeństwa przygotowują.


Hello, to znowu ja
Nie zgodzę się w dwóch kwestiach.
No, ale być może to ta moja niefilozoficzna natura nie pozwala mi wznieść się na wyżyny pojmowania…
1. Być może jestem prostolinijna, ale cud w Kanie jako podkreślenie sakramentu małżeństwa? Wydaje mnie się to zbyt daleko posuniętą interpretacją. Może być to podkreślenie jedynie wesela! Jezus pokazuje, że możemy się bawić i korzystać z wina
2. Słowa: “wyrzec części naszej wolności i odpowiedzialnie przyjąć ją od drugiej osoby”, to dla mnie piękna definicja miłości, którą czuję już od 7 lat, a nie tylko od dwóch (tyle jesteśmy po ślubie). Sakrament małżeństwa to przypieczętowanie miłości. Uświęcenie jej. Dla mnie to znak, że Bóg “widzi, że to jest dobre” i błogosławi małżonkom.
Wszystkim obecnym małżonkom życzę wyrozumiałości i uszanowania wolności, która została jeszcze współmałżonkowi
Wszystkim przyszłym małżonkom życzę dużo wody, aby napełnić stągwie, jak mówi Piotr.
Dziękuję za komentarz, choć pozostanę przy swoich twierdzeniach.
1. Ta interpretacja cudu w Kanie nie jest moja, ale powtarza się dość często. Poniżej załączam trzy linki, w których jest o tym mowa [wyszukaj wyrażenie: "w Kanie"]:
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TA/TAP/malzenstwo1.html
http://mateusz.pl/rodzina/as-malzenstwo.htm
http://www.kkbids.episkopat.pl/wprowadzeniedowkl/rutulal/malzenstwo.htm
2. Pamiętaj, że Bóg nie jest urzędnikiem, przed którym “przypieczętowujemy” cokolwiek
Oczywiście może być tak, że czujemy się odpowiedzialni za drugą osobę jeszcze przed ślubem, ale to właśnie ten sakrament sprawia, że ta odpowiedzialność jest dla nas trwałym, nierozerwalnym zobowiązaniem.